Zamykam drzwi, przekręcam klucz w zamku. Robię trzy ostrożne
kroki na śliskich od mrozu płytkach. Wszystko w koło białe. Śnieg skrzypi pod
nogami, a na rękawiczkach widzę płatki śniegu. Dlaczego tak bardzo przeżywam?
Czekałam na zimę.
Przypominam sobie taki moment, kiedy stałam w oknie obserwując białą zamieć na zewnątrz. Wszystko wydawało się tak magiczne i piękne. Na dachach domów, na drzewach tworzyła się wata cukrowa, pod której ciężarem uginały się gałęzie. Mieniące w słońcu płatki wyglądały jak posypane srebrnym brokatem. Cały widok oprawiony był niczym pocztówka ramą okna.
Siedząc w autobusie podziwiałam cały Oświęcim, który się zmienił pod białą pierzyną. Auta zwolniły, jakaś mama ciągnęła dziecko na sankach, jacyś chłopcy rzucali w biedną dziewczynkę śnieżkami. Pewnie znalazł się też i ktoś, kto spojrzał w okno i stwierdził, że nienawidzi (TEJ) zimy…
Przypominam sobie taki moment, kiedy stałam w oknie obserwując białą zamieć na zewnątrz. Wszystko wydawało się tak magiczne i piękne. Na dachach domów, na drzewach tworzyła się wata cukrowa, pod której ciężarem uginały się gałęzie. Mieniące w słońcu płatki wyglądały jak posypane srebrnym brokatem. Cały widok oprawiony był niczym pocztówka ramą okna.
Siedząc w autobusie podziwiałam cały Oświęcim, który się zmienił pod białą pierzyną. Auta zwolniły, jakaś mama ciągnęła dziecko na sankach, jacyś chłopcy rzucali w biedną dziewczynkę śnieżkami. Pewnie znalazł się też i ktoś, kto spojrzał w okno i stwierdził, że nienawidzi (TEJ) zimy…
...za niedługo może będzie inaczej ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz